poniedziałek, 21 maja 2012

Od Anabell

Wstałam wcześnie rano.Nakarmiłam mojego Lucky'ego.Musiałam go też wyprowadzić.Znajomą trasą przemierzałam SMI.Nagle Lucky wypadł do przodu.
-Piesku,nie ciąg mnie tak!-krzyknęłam na pupila.Smycz wyśliznęła mi się z rąk.Pies pędził przez las.Zaczęłam go gonić,ale to nie miało sensu.Mój Lucky zniknął w lesie.Usiadłam na kamieniu i z oczu popłynęły mi łezki. Nagle ktoś trzepnął mnie w ramię.
-To twój psiak?-zapytał chłopak.Odwróciłam się.Stał tam Matt.
-Tak,mój.Miło mi cię znów widzieć,ale już lecę.Pa!-pożegnałam się i poszłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz