Po długim biegu w las,przystanęłam
zmęczona.Zastanawiała mnie opowieść Zack'a.Wierzyć mu czy nie?I jak mnie
znalazł?Po paru godzinach wróciłam do SMI.Poszłam do Zack'a po Piecha.
-Możesz mi go oddać.-powiedziałam chłoadnao,bo siedział z psem na tyłach domu.Piecho przybiegł uradowany.Pogłaskałam mojego pieska i chciałam odejść. -Naprawdę to nie był eliksir na poronienie.-powiedział Zack. -Nie musieliście dawać mi go na siłę.Wystarczyło to wcześniej powiedzieć-odparłam mu zimnym tonem i odeszłam. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz