Klara opowiedziała mi o swojej historii. Gdy zakończyła opowiadać,
spojrzała na nas smutno, a ja podeszłam do niej i ja przytuliłam. Wtedy
znowu miałam wizje. Klara była we krwi, ale żyła. Pochylała się nad
kimś. Niestety nie widziałam tego kogoś. Rafael i Matt tez tam byli.
Uśmiechali się szyderczo. Nie wiedziałam co to znaczy. Ta wizja była
wykańczająca. Po zobaczeniu ostatniego momentu zemdlałam, a Rafael, na
szczęście, zdążył mnie złapać. Obudziłam się rano w czyimś łóżku. Wstała
i ubrałam się w to*. Gdy zeszłam na dół zobaczyłam Klarę siedząca w
kuchni. Podeszłam do niej i przywitałam się:
- Cześć Klara - uśmiechnęłam się.
- O! Hej Meg. Jak sie czujesz? - zapytała.
- Chyba dobrze. Mam pytanie. W czyim pokoju byłam?
- Emm .. To był pokój Rafaela. On śpi tu, w salonie - powiedziała, a na moich policzkach pojawiły sie dwa wielkie rumieńce.
- To miło z jego strony - pomyślałam. Wtedy z góry zszedł Matt.
- Cześć dziewczyny! - krzyczał z góry.
- Ciiii! - uciszyłyśmy go razem z Klarą.
- Rafael śpi - dokończyła.
- No dobra, dobra, Już jestem cicho - powiedział Matt, ściszając głos.
Wtedy Rafael sie obudził.
- Cześć wszystkim - przywitał się jednocześnie przeciągając.
- Jak się czujesz Meg? - zapytał, a ja przewróciłam oczami. Ile razy mam im odpowiadać na to pytanie?
- Dobrze, dobrze - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się. Bardzo ich
lubiłam. Uważałam ich za przyjaciół, ale do Rafaela chyba czułam coś
więcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz