Obudziło mnie pukanie do drzwi.Zaspana otworzyłam.
-Znalazłaś się!-krzyknął Zack i mnie przytulił.Za nim weszli Dallas i Diana.
-Co?Skąd wiedzieliście?-zapytałam zdziwiona.Zack się osnunął.Podał mi szklankę z jakimś napojem.
-Musisz to wypić.-powiedział.Już chciałam połknąłć płyn,kiedy coś sobie przypomniałam.Ciąża.Wyplułam to do szklanki.
-Nie.-zaprotestowałam.
-Kuźder,chcesz się zabić?!-zdenerwował się Dallas i siłą otworzył mi
buzię.Diana wlała napój i poczekali aż przełknę.W końcu nie mogłam już
tego nie płknąć.Wszyscy odetchnęli z ulgą.Mój brzuch się spałaszczył.
-Co?-zapytał Zack.
-To normalne przy działaniu eliksiru...-zaczęła Diana,ale jej przerwałam.
-Na poronienie,tak?!Cóż,zawiodłam się na tobie Zack.-wycedziłam.
-Nie,to nie tak...-próbował Zack.
-Z nami koniec.Zrywam zaręczyny.Myślałam,że mnie kochasz.-wygarnęłam mu i
wybiegłam do lasu.Wszyscy wyszli przed chatę.Zack'owi opadła
szczęka,Diana zakłopotana patrzyła na swoje buty,a Dallas tylko robił
młynka kciukami.Zmieniłam się w wilka i uciekłam do lasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz