Kiedy wróciłam do domu, mama mnie zaczepiła.
- Paulinko, wiesz, że dołączyła też o rok młodsza od ciebie dziewczynka? I nic nie pamięta, poza tym, że ma na imię Łucja.
- Na prawdę? To musi być przytłaczające. I co, mieszka w sierocińcu?
- Nie, przygarnęła ją Tasmira, aby nie gniła w sierocińcu.
- Mogłabym do niej pójść? Plosę! - zrobiłam słodką minkę.
- No dobrze, ale weź coś do niej. Masz koczyk - podała mi wiklinowy kosz piknikowy - Spokój jedzenie do tego.
- Dziękuję mamo!
Zapakowałam do koszyka jakieś 500g truskawek, 700g malin, kilka jabłek,
200g śliwek, bitą śmietanę, 5 brzoskwiń i [uzbierane rano przeze mnie]
500g jagód. Zapakowałam też prezent dla Łucji. Pobiegłam do domu
Tasmiry. Zapukałam. Otworzyła mi Tasmira.
- Dzień dobry. Jestem Paulina, przyszłam odwiedzić Łucję, jeżeli nie przeszkadzam...
- Nie, nie. Wejdź proszę - Tasmira zaprowadziła mnie do pokoju dziewczynki.
- Cześć Łucjo, jestem Paulina, ale mów mi Paula. Mam dziesięć lat, czyli jestem o rok starsza od ciebie.
- Witaj... Paulino. Jak się o mnie dowiedziałaś?
- Moja mam zawsze wie co się dzieje w Smi.
Dziewczynka posmutniała ; ja głupia, przecież ona nie ma rodziców, a ja mówię coś takiego!
- Mam tutaj coś dla nas - wyjęłam koszyk - I prezent dla ciebie - wyjęłam pudełko w którym było :
lalka i akcesoria
pluszowy miś
pamiętnik
- Podoba ci się? - spytałam Łucję, kiedy otworzyła pudełko.
Czekam na odpowiedź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz