Poszłam odwiedzić Mason'a-ma dzisiaj 14-naste urodziny! Siedział na
trawniku przed sierocińcem. Podeszłam od niego od tyłu i zakryłam mu
oczy rękoma.
- Zgadnij, kto to...?
- Paulina - powiedział i się uśmiechnął się.
- Skąd wiedziałeś?
- Bo robisz tak za każdym razem, kiedy się widzimy.
- Eh... Nie ważne! Wszystkiego najlepszego - zawołałam i wręczyłam mu pudełko, w którym był łuk i strzały
- Dzięki... Wiesz, że nie musiałaś.
- Wiem, ale chciałam. To co dzisiaj robimy? - zapytałam.
- Amina zmusza mnie do urządzenia przyjęcia...- burknął - Przyjdziesz?
- Oczywiście, że tak! Jak mogłabym nie przyjść? Ja też niedługo kończę
14 lat, więc również jesteś zaproszony. Napiszę do ciebie, kiedy będą
moje urodziny, muszę jeszcze to ustalić.
- Fajnie, że będę miał tam chociaż jedną dobrze znaną mi osobę.
Usiadłam obok niego.
- Wychodzisz z sierocińca?
- Tak, odchodzę z niego.
- Gdzie będziesz mieszkał? Przecież nie jesteś jeszcze dorosłym!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz