Dostałem list od Eurazji :
Edwardzie, przepraszam za moje zachowanie u ciebie. Eurazjia
Odpisałem jej :
Nic nie szkodzi. Nie znaliśmy siebie dobrze, skąd miałaś wiedzieć...
Jeżeli będziesz miała wieczorem czas, to wpadnij do mnie, jeżeli chcesz.
Edward
Posłałem gołębia pocztowego Belli, aby jej to zaniósł. Nakarmiłem moje
koty, które od razu poszły spać na parapecie okna, bo słońce dzisiaj
ładnie grzało. Psy dostały również po kości, a potem wypuściłem je na
wybieg psów ze schroniska - niech się bawią. Bella powiedziała mi, że
jest jeszcze dwoje czternastoletnich dzieci w Smi. Byli tylko o rok ode
mnie młodsi. Postanowiłem jako pierwszą odwiedzić dziewczynę. Otworzyła
mi drzwi jakaś wysoka kobieta.
- Do kogo jesteś, Edwardzie? - zapytała.
- Skąd wie pani, jak mam na imię?
- Mam różne moce - zaśmiała się - Chodź, zaprowadzę ciebie do Pauliny.
Poszedłem za dziewczyną. Była w ogrodzie, siedziała na ławce pod drzewem
i rozmawiała z jakimś chłopakiem. Więc zapoznam się z dwoma na raz. Coś
jakby mnie uderzyło w brzuch - dziwne uczucie. Dziewczyna była piękna!
Czy wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia? Podszedłem do niech.
- Cześć, jestem Edward - pomachałem ręką na powitanie.
- Hej, ja jestem Paulina, a to mój najlepszy przyjaciel, Mason.
- Mogę się dosiąść? - zapytałem.
- Jasne - powiedziała z uśmiechem - Jesteś tutaj nowy?
- Tak - opowiedziałem im o mojej mamie, liście do Belli i przyjściu do Smi oraz o moich czworonożnych towarzyszach.
- Ja zawsze chciałam mieć kotka... - żaliła się Paulina - Ale rodzice
mówią, że wezmą tylko rasowego, młodego kotka. A na razie nie widać
dobrego kandydata...
- Na prawdę? A jaka rasa ci się najbardziej podoba? - spytałem dziewczynę.
- Ragdoll...
- Mam parę kotów tej rasy! Niedługo będzie ruja mojej kotki, więc myślę,
że zajdzie w ciążę. To będzie jej druga ciąża. Może chciałabyś wziąć
małego kociaka ode mnie? - zapytałem.
- Na prawdę? Fajna propozycja, ale jeszcze muszę się zapytać rodziców, wiesz - uśmiechnęła się.
- A ty, Mason, masz jakiegoś zwierza w domu? - zapytałem.
- Nie jeszcze nie - chłopak patrzyła na mnie, jakby chciał mnie zabić.
Za co niby? Najwyraźniej mu się nie spodobałem. Nie moja wina.
- A może chciałabyś pójść do mnie dzisiaj? Jeszcze zapytasz się
rodziców, czy się zgadzają na kotka. Poznałabyś może przyszłych rodziców
twojego kota, jeżeli będziesz mogła go wziąć.
- Świetna myśl! Mason'ie, pójdziesz ze mną do Edwarda? - zapytała. Chłopak jednak nic nie odpowiedział.
- Ja się muszę zbierać - powiedziałem - Miło było z wami porozmawiać -
skierowałem się do Pauliny - To daj cynk, jak zapytasz się rodziców o
kota, okej?
- Dobrze, na razie Edward! - pożegnała się.
Wróciłem do swojego pokoju i przemyślałem sprawę :
1. Mason mnie nie lubił.
2. Był najbliższym przyjacielem Pauliny.
3. Zakochałem się w Pauli.
4. Chłopak może mi przeszkodzić w dotarciu do dziewczyny moich marzeń.
"Ale jakoś to będzie..." - mówiłem sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz