Kiedy rozmawiałam z Mason'em w ogrodzie na temat wczorajszych urodzin, podszedł do nas jakiś chłopkach, o rok od nas starszy.
- Cześć, jestem Edward - pomachał ręką na powitanie. - Hej, ja jestem Paulina, a to mój najlepszy przyjaciel, Mason. - Mogę się dosiąść? - zapytał. - Jasne - powiedziałam z uśmiechem - Jesteś tutaj nowy? - Tak - opowiedział nam o jego mamie, liście do Belli i przyjściu do Smi oraz o swych czworonożnych towarzyszach. - Ja zawsze chciałam mieć kotka... - żaliłam się - Ale rodzice mówią, że wezmą tylko rasowego, młodego kotka. A na razie nie widać dobrego kandydata... - Na prawdę? A jaka rasa ci się najbardziej podoba? - spytał mnie. - Ragdoll... - powiedziałam przeciągle. - Mam parę kotów tej rasy! Niedługo będzie ruja mojej kotki, więc myślę, że zajdzie w ciążę. To będzie jej druga ciąża. Może chciałabyś wziąć małego kociaka ode mnie? - zapytał. - Na prawdę? Fajna propozycja, ale jeszcze muszę się zapytać rodziców, wiesz - uśmiechnęłam się, na wieść, że może będę miała własnego kotka. - A ty, Mason, masz jakiegoś zwierza w domu? - zapytał mojego przyjaciela. - Nie jeszcze nie - chłopak patrzyła na niego, jakby chciał Edwarda zabić. Wyraźnie mu się nie spodobał. - A może chciałabyś pójść do mnie dzisiaj? Jeszcze zapytasz się rodziców, czy się zgadzają na kotka. Poznałabyś może przyszłych rodziców twojego kota, jeżeli będziesz mogła go wziąć. - Świetna myśl! Mason'ie, pójdziesz ze mną do Edwarda? - zapytałam. Zapytany chłopak nic nie odpowiedział. - Ja się muszę zbierać - powiedział Edward - Miło było z wami porozmawiać - skierował się do mnie - To daj cynk, jak zapytasz się rodziców o kota, okej? - Dobrze, na razie Edward! - pożegnałam się. Kiedy odszedł już daleko od nas, przerzuciłam wzrok na Mason'a. - Dla czego jesteś taki szorstki co do Edwarda? - oburzyłam się - przecież jest bardzo miły! Nawet chce mi sprawić kota! Wiesz jak o tym marzyłam! |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz