Spotkałem Ghost Rider poznałem gościa od razu już nie jednego takiego
widziałem więc pstryknąłem palcami i wszyscy wokół poumierali ale tan
kolo stał no przecież co jest grane inni Ghost Riderzy padali albo
chociaż byli osłabieni.
-Powinieneś nie żyć.-warknąłem.
-słuchaj gówniarzu.-zaczął.Dotknął miejsca w pobliżu mojego serca.Na koszulce wyryły się płomienne litery MARON.
-Ha ha ja nie mam serca- spojrzałem się na niego szyderczo.
-Zgłupiałeś?! - ale trochę mnie zabolało
-Słuchaj Maron.Nieśmiertelnego się nie zabije.-powiedział i zaśmiał się
szyderczo.Potem pozwoliłem mojej czasie płonąć.Odjechał na również już
płonącym motorze.
Wiem że nic mi nie mógł zrobić bo Ghost Rider nie ma mocy które mogą mi
zaszkodzić ale wiem że muszę się go pozbyć, odregenorowałęm rany,
pojechałem za Ghost Riderem, zauważyłem jego motor, rzuciłem łańcuch
który zaplątał się w koło jego motoru, łańcuch z drugiego końca
trzymałem i wsiadłem na motor, Ghost Rider wsiadł na swój motor a ja
ruszyłem zarył na drodze przez ładną połowę SMI i puściłem łańcuch.
Pojechałem motorem do domu. Nikt mnie tu nie zna nie, zna moich
wszystkich możliwości, i nikt nie wiem że ja umieram tylko w jeden
sposób, ale Ghost Rider może umrzeć w każdej chwili przecież to jest
tylko człowiek a w dodatku anioł które trochę zgłupiał. Prawdziwe
oblicze Ghost Ridera jest takie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz