Dostałem list od Beatrice :
Kochany Zack'u!
Przenoszę się na czas ciąży. Wybacz, ale nasz syn (bo będzie to chłopiec) jest dla mnie zbyt ważny.
Żegnaj na zawsze
Beatrice
- Co?! Wyniosła się?! - wydarłem się na całe mieszkanie. Nagle
usłyszałem pisk i zza ściany wyszedł niepewnie Piecho. Zostawiła swoje
szczenię? Dziwne... Podszedłem do niego i wziąłem go na ręce - Co, twoja
pani cię zostawiła? Ale spokojnie, ja się tobą zaopiekuję... Mam
nadzieję, że Beatrice przeżyje... - ostatnie zdanie wypowiedziałem
najcichszym szeptem.
Podrapałem psa za uchem i dałem mu jeść. Dziwne, ale czułem się
odpowiedzialny za tego psa. Muszę zastąpić mu Beatrice. Ale to będzie
trudne. Po pierwsze - Piecho wie, co się dzieje z Beatrice. Po drugie -
Beatrice dużo czasu spędzała z tym psem. A najgorsze jest to, że ona
może już nie wrócić...
Kiedy Piecho skończył jeść zamknąłem go w sypialni, powinien odpocząć,
przespać się. Ja poszedłem do rodziców i wszystko im opowiedziałem.
- Teraz nie wiem co robić! Normalnie bym za nią poszedł, szukał, ale
byłaby za daleko. Poza tym, to wbrew jej woli... - powiedziałem
przeciągle - Nie mogę się pozbierać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz